|
poniedzia³ek, 14 lutego 2011
![]() Joachim Brudziñski – cham i prostak – swego czasu powiedzia³ jedn± rzecz, z która akurat siê zgadzam, ¿e Tusk premier – jest premierem dziadowskim, a III RP jest dziadowskim pañstwem. Tu potrzebna by³a by glossa, poniewa¿ dziadowskimi premierami byli prawie wszyscy poprzednicy Tuska, a degrengolada III RP rozpoczê³a siê ju¿ przy jej tworzeniu. Liberalny wikary Tusk po prostu zbiera ciêgi i za swoje winy ( a ma ich sporo na sumieniu) i za grzechy poprzedników, z których najwiêkszym dezintegratorem by³ premier Buzek wespó³ z prof. Balcerowiczem, dzi¶ robi±cym za ¶wiêt± krowê III RP, choæ ma³o ju¿ kto pamiêta s³awne sch³adzanie gospodarki przez profesora na prze³omie wieków. Wtedy po raz pierwszy kryzys finansowy uderzy³ nas po d... Ca³a zabawa w politykê w III RP polega na udowadnianiu, ¿e nasi kumple, s± lepsi od kumpli konkurencyjnego gangu partyjnego, choæ ró¿nica miêdzy tymi gangsterami na pañstwowych posadach jest ¿adna: czy to bêd± kolesie z SLD, PO czy PiSuaru, s± tak sami g³upi, niedouczeni, bezczelni i zdemoralizowani. Ich sukcesy to rozpieprzenie absolutnie wszystkiego co by³o mo¿na: koleje, wojsko, s±dy, prokuratury, s³u¿ba zdrowia, o¶wiata, badania naukowe, administracja publiczna. Do wyboru do koloru. W tej chwili trwaj± pierwsze przedbiegi przedwyborcze i czarownie PT Publiczno¶ci: a to now± lewic±, czyli SLD, a to nowym prezesem Kaczyñskim – który pewno naw±cha siê znowu jakiego¶ kleju i do¶wiadczy odmiennych stanów ¶wiadomo¶ci, a to now± parti± - PJN – kochaj±ca Ma³ego Geniusza inaczej... Za to wiosn± nasze ¿ycie publiczne wzbogaci siê o nowe jase³ka: pierwsza rocznica katastrofy Smoleñskiej, gdzie nic nie wiadomo: kto z kim?, kiedy?, gdzie?,dlaczego?, jak?, bo to ¶wietna okazja by na trumnach tragicznie zmar³ych osób zbiæ kapitalik polityczny. No i beatyfikacja Papie¿a Naszego, gdzie Rodacy ju¿ siê szykuj± na wyjazd do Watykanu. Feta bêdzie ¶wietna, znowu padn± deklaracje o mi³o¶ci i pojednaniu, by po dniach paru znowu chwyciæ siê za ³by i tarzaæ w krajowym, politycznym szambie. Przybêdzie pewno pomników, ko¶cio³ów, szkó³ i ulic imienia JP II, rozumu ani krztyny. Bo tam gdzie koñczy siê rozum, tam zaczyna siê Polska... http://alfaomega.webnode.com/products/stefan%20bratkowski%3a%20grzech%20z%20tytu%C5%82em%20naukowym/
pi±tek, 19 listopada 2010
![]() Uwadze PT Publiczno¶ci umknê³y chyba postulaty stawiane na niedawnym posiedzeniu zarz±du Zwi±zku Miast Polskich:Prezydent, burmistrz, wójt po skoñczeniu dwóch kadencji powinien liczyæ na zabezpieczenie socjalne. Powinna to byæ wysoka odprawa i (lub) emerytura pomostowa, podobne bonusy mia³yby siê nale¿eæ radnym nie wybranym na kolejn± kadencjê. W³adza, tym razem samorz±dowa, chcia³aby sobie po raz kolejny zrobiæ dobrze za nasze pieni±dze. Zreszt±, powoli instytucje samorz±du staj± siê biznesami rodzinnymi, gdy¿ znajduj± tam zatrudnienie prawie wy³±cznie krewni i znajomi królika. Czyli teraz trzeba by te rodzinne biznesy legitymizowaæ... No, ale na to mojej zgody ju¿ nie ma. I tak to powoli, III RP, po ponure zadupie Europy, oligarchizuje siê coraz bardziej. Ten oczywisty fakt sprytnie próbuje wykorzystywaæ PiSuar, twierdz±c ¿e oni s± spoza tego uk³adu, choæ jest to przecie¿ ta sama szajka tylko inaczej ucharakteryzowana. Niby teraz nieco siê sypie, ale nowy PiSuar a la Kluzik-Rostkowska, toæ klon tego samego towarzystwa, wystarczy pos³uchaæ nieszczêsnej pos³anki Jakubiak, która niczym ¿ona alkoholika, obra¿ana i upokarzana, wci±¿ powtarza, ¿e kocha Prezesa: niechby pi³, niechby bi³, byle tylko w jednej partii z ni± by³. Tu potrzeba psychiatry! No, chyba ¿eby Brat Pañski znowu siê naw±cha³ kleju czy zaæpa³ prochami i jest po raz kolejny nie tym, za kogo siê podaje...bo faktycznie jest na przyk³ad romantycznym transwestyt±, uwielbiaj±cym ubieraæ siê w leginsy z lycry. Kto tam za nim trafi? Na koniec kampanii samorz±dowej Ma³y Geniusz znowu wyci±gn±³ trumnê Brata, Nieboszczyka Prezydenta (matki ju¿ zza pazuchy nie wyci±gn±³, jest wiêc postêp), tylko co to ma wspólnego z samorz±dno¶ci±? Ja ju¿ tylko czekam na to, kiedy Jaros³aw i Prawdziwi Polacy og³osz±, ¿e Nieboszczyk Pan Prezydent chodzi³ po wodzie, wodê zamienia³ w wino (mszalne?) i uzdrawia³ chorych... Obserwuj±c to wszechogarniaj±ce dziadostwo i ob³êd cz³owiek coraz bardziej czuje siê tu niczym banita. G³ównym tematem ¿ycia publicznego jest najwiêksza hañba w historii kraju, czyli katastrofa smoleñska, przekszta³cona w jakie¶ polityczne jase³ka, gdzie ka¿da bzdura zyskuje status najwa¿niejszego wydarzenia w ¿yciu Narodu. Politycy kradn±, k³ami± i dr± ze sob± koty, granatowa policja mo¿e ka¿dego obywatela pobiæ, a potem oskar¿yæ o pobicie funkcjonariusza (to jest zak³ad pracy chronionej czy policja, kiedy jaki¶ rachityczny Biedroñ mo¿e pobiæ wypasionego byka z pa³±?), prokurator wsadzi na dowolny czas do aresztu, a zafajdany s±d skarze za niewinno¶æ. Kolej wozi nas jak byd³o, w t³oku i smrodzie, urzêdnicy na wydanie ka¿dej bzdurnej decyzji potrzebuj± miesiêcy, urzêdy skarbowe grabi± w majestacie prawa, a to wszystko za nasze pieni±dze. Sami sobie wyhodowali¶my tê hydrê i jeste¶my potrzebni rz±dz±cym raz na cztery lata, tylko po to, by ten syf sankcjonowaæ. Kto chce, niech g³osuje...
sobota, 26 czerwca 2010
W krajobrazie po pierwszej turze wyborów prezydenckich najciekawsze by³y mapy poparcia dla obu g³ównych kandydatów: kraj podzielony na dwoje, jako ¿ywo przypominaj±cy Polskê po III rozbiorze – zabór rosyjski i austro-wêgierski, czyli regiony najwiêkszej biedy, zacofania i ko³tuñstwa – dla Jaros³awa, zabór pruski – region o wiêkszym rozwoju cywilizacyjnym, gospodarny i przedsiêbiorczy – dla Bronka. Co¶ w tym musi byæ... Ciekawe, choæ ma³o istotne z punktu widzenia wyniku wyborczego, by³o roz³o¿enie siê g³osów na obczy¼nie. W USA – gdzie trzon emigracji stanowi± wychod¼cy z Galicji i Podlasia, a wiêc jako siê rzek³o z regonów biedy, obskuranctwa i ciemnoty – murem za Bratem Pañskim, emigracja w Europie – tu bardziej wymieszana, m³odsza i bardziej dynamiczna, za Komorowszczakiem. No i nieszczêsny Napieralski. Dzia³aj±cy w imiê zasady: kto rano wstaje, temu jab³ko daje... Jest dla mnie te¿ jasne, ¿e o dobrym Wyniku Ma³ego Rycerza zadecydowa³a nie ¿adna trauma po katastrofie smoleñskiej, czy atrakcyjno¶æ programu, ¿e o samym Jaros³awie Wielkim nie wspomnê, ale sprawa bardzo prozaiczna... publiczna telewizja i radio. Przechwycone w ³ajdackim pakcie czerwonej i czarnej sotni -przez PiSuar i komunistów. Czyli media o najwiêkszym zasiêgu w kraju. Ch³opstwo z Podlasia, czy z Gosiewszczyzny nie ma szans ¿eby ogl±daæ TVN czy Polsat, bo sygna³ tych stacji jest tam lichy, albo nie ma go wcale. Lud ciemny, wytresowany niczym psy Paw³owa, przywyk³, ¿e prawdziwe wiadomo¶ci w telewizji s± o 19.30, a w radio w samo po³udnie graj± hejna³, a potem jest audycja z kraju i ze ¶wiata, czyli krynica wiedzy wszelakiej... Na czele informacji TVP stan±³ wierny i dyspozycyjny kapciowy Braci Mniejszych – Jacek Karnowski, a publicystyk± a Polskiem Radio zarz±dza inny Prawdziwy Polak – Sta¶ Janecki, niegdysiejszy naczelny „Wprost”, za którego kadencji ten tygodnik przypomina³ jaki¶ organ s³u¿b specjalnych kierowanych przez ob³±kanego Antosia Macierewicza. Karnowski, wspierany przez przez dyspozycyjnych ¿urnalistów – w¶ród których wyró¿niaj± siê niejaki Pyza i Dziubka ( wspierani w boju przez os³awionego publicystê Pospieszalskiego) robili dobrze Prawdziwym Polakom wykorzystuj±c do granic maksimum os³awiony samolot ( tu inspirowani przez PiSuarow± Trybunê Ludu – Rzepê i Nasz Dziennik) i robi±c ko³o pióra Bronkowi. Informacje TVP robione za w my¶l dyrektyw goebbelsa propagandy IV RP, chronicznego k³amcy i oszczercy – Jacka Kurskiego:gadaæ bzdury, a ciemny mot³och i tak to kupi... Wiêc faszeruje siê tê ciemnotê, epatuje wci±z nowemi i odkrywczemi g³upotami w sprawie ¶ledztwa o katastrofie, ³agodnie wspieraj±c faktycznego koalicjanta, m³odego komunistê Napierlaszczaka. Donald mia³ mo¿liwo¶æ zrobiæ porz±dek z tym publicznym grajdo³em (w którym publiczne pieni±dze id± na op³acanie podejrzanego autoramentu kurewek podaj±cych siê za dziennikarki, albo wyp³acanie s±¿nistych odpraw dla gwiazd menad¿erskich – patrz niejaki Sobala), a je¶li tego nie zrobi³ w porê, to sam sobie jest winien i teraz ma za swoj± g³upotê. Jest zadziwiaj±cym paradoksem i to, ¿e kler katolicki popar³ Kaczora, który sam deklaruje siê nieustannie jako wierny syn Ko¶cio³a, co ma swoist± pikanteriê: bo oto bez¿enny sze¶ædziesiêciolatek o co najmniej niesprecyzowanych preferencjach, traktowany jako wzór cnót katolickich (¿e o nieustannym ³amaniu przykazañ nie wspomnê – nie mów fa³szywego ¶wiadectwa przeciw bli¼niemu swemu!). Z drugiej strony, skoro Ko¶ció³ jest co i rusz wstrz±sany kolejnymi aferami pedofilskimi i homoseksualnymi, byæ mo¿e Kaczyñski jest naprawdê na w³a¶ciwym miejscu? Za to Bronis³aw – przyk³adny m±¿ i ojciec piêciorga dzieci, jako¶ ni jak nie mo¿e spotkaæ siê z poparciem z ambon. Ot, jaki ko¶ció³ takie poparcie... I szpitale! Wielki Szpitalnik Jaros³aw, ze zrozumia³ych wzglêdów, zainteresowa³ siê s³u¿b± zdrowia (szpitale psychiatryczne!) i teraz je¿d¿±c po kraju straszy lud nasz ciemny i g³upi, ¿e Bronek chce te szpitale prywatyzowaæ, zapominaj±c przy tym, jak to u niego w zwyczaju, co partia Polecieli i Spadli sama proponowa³a w tym temacie... A ja ju¿ widzê, jak to Jaros³aw, Bielan, Kurski czy Kamiñski lecz± siê w tych pañstwowych szpitalach... Ob³uda, k³amstwo i ¶wiñstwo. Ale ciemny lud to kupi... Najzabawniejsze s± jednak umizgi obu kandydatów do Napierlaszczaka, aby zyskaæ poparcie tzw. elektoratu lewicowego? Ale kim na boga jest ów lewicowy elektorat? W III RP – w tym cywilizacyjnym zadupiu Europy, lewica skoñczy³a siê w roku 1948, po kongresie zjednoczeniowym PPR i PPS. Dosz³o tu do jakiego¶ makabrycznego popl±tania pojêæ. Prawdziwych socjalistów komuni¶ci albo zamordowali, abo zmusili do milczenia. Od tamtego czasu mamy tu tylko jakich¶ pogrobowców stalinizmu, spadkobierców zbrodniczego re¿imu, którzy dalej pieprz± o równo¶ci szans, pomocy dla najbiedniejszych, sprawiedliwszego podzia³u dochodów. Frajerom rzuci siê och³ap jakiej¶ wyborczej kie³basy, a partyjni bonzowie bêd± w miêdzy czasie kradli na potêgê, obsadzali sto³ki swoimi kumplami i grabili co siê da. Kaczyñski zaklina siê, ¿e serce ma po lewej stronie, ju¿ nie mówi ods±dza komunistów od czci i wiary, nie ¿±da delegalizacji SLD, ale dostrzega konieczno¶æ istnienia lewicy, niczym Michnik Adam w latach dziewiêædziesi±tych ubieg³ego wieku. A Napieralskiego, ani to nie obrzydza, ani nie dziwi. Pamiêæ o samobójstwie Barbary Blidy zaszczutej przez organa IV RP, znik³a w imiê partyjnych interesów. Zreszt±, wspomniane tu ju¿ ³ajdackie przejêcie TVP i PR przez spó³kê z ograniczon± poczytalno¶ci± – SLD – PiS, dobitnie dowodzi, ¿e oba te polityczne gangi gotowe s± na wszystko byle dorwaæ siê do w³adzy, wp³ywów i pieniêdzy. I nie ³ud¼my siê, i w tej grze nie chodzi o ¿adn± Polskê, tu liczy siê skok. Na kasê. P.S. Ciekawym problemem politycznym jest obecno¶æ naszej os³awionej armii w Afganistanie, po wyst±pieniu szefa BBN genera³a Kozieja. Nareszcie kto¶ mia³ odwagê powiedzieæ prawdê i o NATO i o Afganistanie, choæ patrioci z „Gazety Wyborczej” ustami niejakiego Wroñskiego próbuj± ludziom robiæ wodê z mózgu w imiê tzw. „racji stanu”. Tak jak tzw. Ludowe Wojsko Polskie zaprawia³o siê do boju strzelaj±c do robotników, czy pacyfikuj±c Czechów, tak armia III RP doskonali sw± gotowo¶æ bojow± zabijaj±c afgañskich wie¶niaków. Bo boju!
sobota, 19 czerwca 2010
Siemasz, Nie mog³em pisaæ, bo garowa³em 20 wojtków od gwizdka do gwizdka. By³o tak: Mia³em na kwadracie dwa ³ajdaki na gigancie. Git towar. Kirzyli¶my zdrowo od tygodnia, ale brakowa³o ju¿ hajcu na naftê, wiêc naplu³em tej rudej w baniak, tak ¿e po³knê³a tekst dok³adnie i kopsnê³a kud³at± do pasera. I git. Ale potem przyszed³ Gieniek z jednym takim ma³olatem w orygina³ach i przynie¶li b³oto. Obskoczyli¶my z t± ma³± po patyku, Gieniek przejecha³ j± parê razy sucharem, a ja pchn±³em ma³olata w jedno miejsce, ¿eby zastawi³ moje sztany i glany i kupi³ ile siê da pykówki, bo by na kirê ju¿ nie starczy³o. Ma³olat musia³ gdzie¶ po drodze ostro przyprawiæ, bo jak wróci³, by³ ju¿ zupe³ny bejc, ale drzewo przyniós³, a równie¿ dyktê i szlugi. Wiêc ¿e¶my jarali, trochê kadzili no i kozio³kowali do spodu, a Gieniek nawija³ po swojemu. I by³oby git, bo wróci³a ruda z sark±, ale ma³olatowi odbi³o po jemiole, przypi±³ siê do dynsku, przekozio³kowa³ ca³± flaszkê w ³azience, wpad³ mord± w bardachê i tak zasn±³ w opakowaniu, a to, co zosta³o, obskoczy³ Gieniek, tak ¿e ja nic nie dosta³em. I dobrze siê sta³o, bo jak siê rano okaza³o, Gieniek sie o ma³o nie przekrêci³ i go wziêli na gwa³towny, a ma³olat normalnie uderzy³ w kalendarz. Na ¶ledztwie ja szed³em w zaparte, ale ta ruda siê przypucowa³a i przy okazji wygruzowali mi te beczki i ca³y blit, co mia³em na przechowaniu. Potem zrobili mi z³±cz i dlatego taka pajda. Teraz ju¿ znowu git. Mam komarunek, ale muszê sie z Tob± zobaczyæ, bo mam rozmowê i potrzebujê herbatnika. Wolê siê witaæ. Kima. (moja nowa ksywka) Adresat: Padluch. Po srebrnym weselu. Nadawca: Zgred. Z twarz± cwelowatego ma³olata. Parówa.
Ciekawe
kto z PT Czytelników zgadnie czyj jest ten zabawny tekst, a
w³a¶ciwie list? Napisany zosta³ tzw. grypser± (nie myliæ z
kmin±), czyli wiêzienn± gwar± ró¿nego autoramentu ¿ulii,
oprychów i bandytów. Grypser± pos³ugiwali siê te¿ tak zwani
gitowcy, czyli bandycka subkultura rozkwit³a na pocz±tku lat
siedemdziesi±tych ubieg³ego stulecia (sic!), d³ugi czas tolerowana
przez komunistyczn± w³adzê jako swoisty bicz bo¿y na inteligenck±
m³odzie¿ (czyli frajerów), którzy swoj± postaw±, ubiorem
(d³ugie w³osy, hippisowskie stroje) oraz zainteresowaniami
(zachodnia muzyka, ruch hippisów) kontestowa³a komunistyczn±,
gierkowsk± rzeczywisto¶æ. Gitowcy, z regu³y m³odzie¿ z biednych, czêsto przestêpczych ¶rodowisk, szczerze nienawidzili „hipów” i czêsto dochodzi³o do pobiæ, napadów czy regularnych bójek. Gitowcy, aby odró¿niæ siê od frajerów, dziargali siê czyli tatuowali, wtedy jeszcze dyskretnie – kropk± pod prawym okiem. Ci z wiêzienn± przesz³o¶ci± mieli inne jeszcze oznaki chwalebnych lat, np. stopnie wojskowe wydziargane na klacie (im wy¿szy, tym wa¿niejszy w hierarchii), tajemne znaki na d³oniach, albo wówczas jeszcze bardzo prymitywne, wk³ute przez domoros³ych artystów przeró¿ne kotwice, skrwawione serca, go³e baby, kwiatki, usteczka. Dzi¶ tatuowanie przybra³o rozmiary manii – i zupe³nego skretynienia, bo tatua¿ nie jest obojêtny dla skóry i zapewne zyska na walorach, na staro¶æ, gdy skóra zwiotczeje( choæ niektóre prace wzbudzaj± szacunek). Ciekaw kto wpad³ na pomys³, aby ludzkie cia³o ubarwiaæ malunkami? To te¿ przyk³ad bezrozumnych zapo¿yczeñ z prymitywnych kultur, choæ tam pe³ni³ funkcje rytualne i magiczne, a dzi¶ jest symbolem g³upoty i kiczowatego zwracania uwagi bli¼nich. Inn± rozrywk± gitowców – ¶wiadcz±c± rzekomo o ich mêsko¶ci, determinacji i odporno¶ci na ból – by³o robienie sobie sznytów, czyli chlastanie siê. Chlastano siê, czyli ciêto sobie na przedramieniu g³êbokie rany (¿yletk±, no¿em, czasem nawet kawa³kiem szk³a) z ro¿nych powodów: z mi³o¶ci (dowód po¶wiêcenia), z rozpaczy, aby zaimponowaæ kolesiom czy dziewczynom. By³ to dobitny dowód skrajnego idiotyzmu i jakie¶ wyj±tkowo g³upkowate zapo¿yczenie z rytua³ów inicjacyjnych dzikich plemion, czy Indian. Musi jaki¶ mato³ przeczyta³ kiedy¶ mo¿e „Winnetou” i spodoba³o mu siê to. By³o to tym bardziej dziwaczne, czy „git ludzie” pogardzali innymi nacjami, nie¶wiadomie jednak na¶laduj±c zwyczaje swoich wrogów. Zreszt±, kto by od tych mato³ów wymaga³ jakiejkolwiek refleksji. Ich ¶wiat by³ prosty, wprost manichejski – po jednej stronie oni, a reszta ¶wiata frajerska. Frajera albo chama mo¿na by³o pobiæ, okra¶æ, zabiæ, bo nie przedstawia³ ¿adnej warto¶ci. Grypsera, oraz kmina – zupe³nie niezrozumia³y dla kogo¶ z zewn±trz jêzyk starych „garowników”- wywodz± siê podobno z bandyckiej gwary rosyjskich urek – tamtejszych bandziorów oraz tzw. „b³atnych” czyli swoistej arystokracji przestêpczej, którzy „ba³akali” - czyli mówili swoim slangiem. Grypsera przeniknê³a do¶æ szybko do potocznego jêzyka i do¶æ d³ugo na buty mówiono „glany”, na spodnie „sztany” Przywêdrowa³o to i do nas, zakorzeni³o w wiêzieniach, a dzi¶ manifestuje siê to na przyk³ad swoist± mod± w¶ród blokersów czy dresiarzy i innych cwaniaczków, aby goliæ sobie ³by i nosiæ dresy, nie tylko jako specyficzny „strój organizacyjny” ale w przekonaniu tych durniów, tak¿e szczyt elegancji i dowód zamo¿no¶ci, choæ w wiêkszo¶ci te wszystkie najki, adidasy czy pumy to po prostu bazarowa tandeta, kupowana za grosze... Na zachodzie krajowych nomadów made in Poland mo¿na doskonale poznaæ po tej bazarowej, ¶mieciarskiej modzie, okraszonej oczywi¶cie szpanerskimi bia³ymi skarpetami... Niepokoj±cym zjawiskiem jest to, ¿e te bandyckie i prostackie wzory zachowañ czy mody przyjmowane s± ju¿ nie tylko przez rozmaitych cwaniaczków, lumpów, ¿uliê, ale znalaz³y na¶ladowców i uznanie w¶ród tak zwanych „normalnych ludzi”. Golenie g³ów na ³yso – pierwotnie zabieg maj±cy pozbawiæ cz³owieka to¿samo¶ci (bo wygoleni ludzie wygl±daj± tak samo, staj± siê mas±, co ¶wiadomie robi siê w wiezieniach czy w wojsku, a jeszcze dalej – robiono w obozach koncentracyjnych) oraz zabieg higieniczny (¿eby nie lêg³y siê wszy we w³osach), sta³o siê modne, rzekomo dla wygody (nie trzeba siê czesaæ i tak czêsto myæ w³osów). Jednak ci na¶ladowcy nie wiedzieli – no bo i sk±d? - skoro g³upota i prostactwo staj± siê norm±, ¿e uczestnicz± w swoistej degradacji kultury i obyczaju. W jednej ze swoich prac wybitny historyk brytyjski Arnold Toynbee zauwa¿y³, ¿e przejmowanie wzorów kulturowych mot³ochu przez inne warstwy spo³eczne jest pocz±tkiem upadku ka¿dej cywilizacji. I co¶ mi siê zdaje, ¿e to samo obserwujemy w naszym ¶wiecie. Autorem pomieszczonego wy¿ej tekstu jest jeden z najwybitniejszych polskich satyryków – Jerzy Dobrowolski, który na ³amach satyrycznego tygodnika „Szpilki” (kto je dzi¶ jeszcze pamiêta?), na pocz±tku lat siedemdziesi±tych XX wieku, pisywa³ takie groteskowe, kuriozalne i zabawne listy do innej wybitnej postaci polskiej stary – Stanis³awa Tyma (jakby kto¶ nie wiedzia³, to jest ten ³ysy go¶æ graj±cy g³ówn± rolê w „Misiu” Barei).
niedziela, 13 czerwca 2010
No to finiszujemy! Za chwile wybory, ale nadal jest nudno. Podczas niedzielnej debaty kandydatów mo¿na siê by³o wyrzygaæ ze wstrêtu: czterech pó³g³ówków. Jeden gorszy od drugiego... Po ponad miesi±cu po tragedii pod Smoleñskiem Jaros³aw K. w pe³ni wróci³ do w³adz fizycznych i umys³owych, to znaczy ¿e znowu jest sob±, czyli krzykliwym paranoikiem, jakiego znali¶my od d³u¿szego czasu. Przypuszczam, ¿e je¶li dojdzie do drugiej tury – a dojdzie na pewno – to zobaczymy Brata Pañskiego w pe³nej krasie napadów ob³êdu i fobii. Przemienienie Pañskie diabli wziêli i okazuje siê, ¿e Jaros³awa nie dobije siê ani kijem, ani pa³±, on jest niereformowalny i niezniszczalny. Sztab wyborczy izoluje ¶wiadomie Jaros³awa od dziennikarzy, bo wiadomo ¿e ten puszczony na ¿ywio³ chlapn±³ by jaka¶ bzdurê w napadzie paranoicznego sza³u i problem gotowy... W kampanii Jaros³awa najbardziej rozbawi³ mnie jego spot wyborczy, podczas którego sadzi dêby, niby jako symbol si³y, zdrowia historycznych tradycji (ten d±bczak zreszt±, jak pokazano w TVN, szybko szlag trafi³, czyli z Jaros³awa ¿aden tam ogrodnik!). Ale ch³opina wystawi³ siê nie tylko tym na po¶miewisko, bo sadzenie drzew przypomina stare przys³owie, ¿e prawdziwy mê¿czyzna powinien w ¿yciu: zasadziæ drzewo, sp³odziæ syna i zbudowaæ dom. Jaros³aw, go¶ciu ju¿ po sze¶ædziesi±tce, zamierza zostaæ prawdziwym mê¿czyzn±... Drzewo zasadzi³, zostaje wiêc mu sp³odzenie syna – z kim i kiedy? (pos³anka Szczypiñska ze wzglêdu na wiek odpada...) oraz budowa domu. Domu w zasadzie budowaæ nie musi, bo komuni¶ci podarowali ojcu Jaros³awa – po wojnie aktywnemu utrwalaczowi w³adzy ludowej na niwie intelektualnej – wygodn± willê w ekskluzywnej dzielnicy Warszawy, gdzie obaj Bracia ro¶li niby te p±czki w ma¶le, odizolowani od powojennej biedy i niedostatku. W zadzie wiêc dziejowym zadaniem Jaros³awa jest pro-kreacja... Mo¿e jakie¶ in vitro? Brniemy w to dalej. W kampanii mamy jak nie kolejne gafy Bronka, to nieszczêsny samolot, albo powód¼. Pora wreszcie postawiæ kropki nad i. Jak u blond wielbicielki butów... Przyczyny powodzi s± dwie: pierwsza – to Anio³owi Pañscy p³acz± rzêsi¶cie w Niebiesiech po ¶mierci Onego i st±d ten deszcz. Tylko jest problem teologiczny – skoro ¯ywot Wieczny jest celem ¿ycia katolika, to czemu te Janio³y chlipi±? Mo¿e im Zwierzchnik jednak nie przypad³ do gustu? Powód drugi powodzi – Tusk Donald. Wiadomo, ¿e rzeczony jest P³anetnikiem, a zmory te lataj± na chmurach i deszcz spuszczaj±. No i do tego tajemniczy Don Pedro „Karrramba”, szpieg z Krainy Deszczowców. I nieszczê¶cie gotowe! Dziwie siê, ¿e ¿aden redaktor Warzecha, albo inny Prawdziwy Polak Janke czy na to nie wpadli. Katastrofa pod Smoleñskiem. To nie ¿adne ruskie z katiuszy ów samolot zestrzeli³y, tylko Radek S. W my¶liwcu F16, bo wszystkie przecie¿ widzieli nie tak dawno, jak ów Rados³aw do tego samolotu wsiada³. No i we mgle zestrzeli³ Niebo¿êta, bo Rados³aw przecie¿ mia³ na pieñku z Panem Prezydentem, a na dodatek to przecie¿ talib jest, co w Afganistanie by³, wypasiony na naszej s³owiañskiej krwi alkaida. Zdrajca i sprzedawczyk! Inn± spraw± jest to, ¿e owe nierozpoznane rzekomo g³osy w kokpicie TU154 to nale¿a³y, jak ¶wiergoc± wróble, do Stasiaka i Szczyg³y, i to oni szarogêsili siê na pok³adzie, a jest to tym bardziej prawdopodobne, ¿e najbli¿szym pomieszczeniem kokpitowi pilotów by³a... salonka prezydencka. Je¶li kto¶ s±dzi, ze te teorie Radka my¶liwca s± zupe³nie dojechane, to siê myli. One s± tak samo prawdopodobne, jak inne bzdury wypisywane przez przez „Fakt,” „Gazetê Polsk±”, ¶ledztwa dziennikarza „Wiadomo¶ci” Telewizji za przeproszeniem Publicznej, niejakiego Pyzy Marka czy pogadanki Rydzyka ojca. Ostatnimi s³owami pilotów przed katastrof±, wed³ug szmat³awca „Fakt”, tak bardzo sprzyjaj±cego Bratu Pañskiemu, mia³y byæ... „o Jezu,o Jezu”, a na ta¶mach z czarnych skrzynek jest, niestety, „...o k...” Zreszt± paranoja, która po rz±dach braci Kaczyñskich, sta³a siê norm± w rozumowaniu przeró¿nych dziennikarzokarze³ków i kapciowych PiSuaru, ma swoje tradycje. Ot, choæby teorie niejakiego Baliszewskiego Dariusza, historyka, ¿e np. gen Sikorskiego to zamordowa³o komando polskich si³ specjalnych... Albo teoria kilku debili jednej z telewizji komercyjnych, podparta autorytetem niejakiego ¯aryna, profesora, koryfeusza IPN, ¿e ksiêdza Popie³uszkê wcale nie zamordowali Piotrowski, Chmielewski i Pêkala, bo te zbiry tylko porwa³y ksiêdza, aby go przewie¶æ potem do tajnej kwatery KGB w Kazuniu, gdzie ruscy siepacze mieli torturami zmuszaæ ksiêdza do wspó³pracy z KGB. Rola naszych ubeków ograniczy³a siê do wyrzucenia cia³a do rzeki. Tak to IPN, poronione dzie³o partii Pe Zero (PO) i partii Polecieli i Spadli, potem ju¿ tylko instrument w politycznych walkach PiSuaru na haki (m.in. u¿yte swego czasu do próby skompromitowania ¶.p. Andrzeja Przewo¼nika),instytucja powo³ana do tropienia zbrodni komunizmu wystawia³o alibi ubeckim zbrodniarzom. Niedowiarki powinny po wsze czasy zapamiêtaæ cytat z ksiêdza Tischnera: jest ca³a prawda, ¶wiêta prawda i gówno prawda.... Po enuncjacjach chorych umys³ów mnie w tym kraju ju¿ nic nie potrafi zadziwiæ. Wszystko jest mo¿liwe. Nawet to, ¿e og³upia³y Narut gotów jest wybraæ na prezydenta III RP Jaros³awa Kaczyñskiego. W kraju ogarniêtym paranoj± – prezydent paranoik, nie by³by niczym dziwnym...
niedziela, 06 czerwca 2010
![]() No i ma prezencje! Takiego Prezydenta by³o by nam trzeba!
niedziela, 30 maja 2010
collage (za zgoda autora) Wojtek Wolañski http://fraglesi.eu/ Wypytywanie przez dziennikarzy (najpierw „Super Express”! A potem „Fakt!”) Jaros³awa K. o to czy jego Matka wie ju¿ o ¶mierci swojego syna Lecha, uwa¿am za przejaw wyj±tkowego zdziczenia obyczajów. To ¿e Jaros³aw K dopu¶ci³ do zadania tego pytania (a wiadomo, ¿e Jaros³aw temperament ma, w kaszê sobie nie da dmuchaæ, pytañ narzucaæ, ale ten temat on sam rozpocz±³!!!) i zdecydowa³ siê opowiadaæ o tych intymnych sprawach jego rodziny, jest dla mnie zupe³nie zdumiewaj±ce! I przekracza ludzkie, normalne postrzeganie spraw. S± w ¿yciu cz³owieka warto¶ci naprawdê istotne , ¿eby nie powiedzieæ ¶wiête – a jedn± z najwa¿niejszych jest Matka, mi³o¶æ i szacunek dla niej. Jak wiêc jest to szacunek skoro Matka, jej zdrowie i emocje, staj± siê przedmiotem publicznej debaty? Jaki¿ to syn jest, który pozwala, aby jej sprawy by³y przedmiotem chorobliwej ciekawo¶ci gawiedzi?! Stan zdrowia pani Kaczyñskiej i to, ¿e zdecydowano siê na przekazanie jej tragicznych informacji nie jest sprawa polityczn±. Uwa¿am, ¿e Matka jest i powinna byæ politycznym tabu, w tej sytuacji szczególnie. Podej¶cie Jaros³awa i jego wspó³pracowników do tej sprawy (m.in. wzmiankowanego tu ju¿ wcze¶niej wyj±tkowego ³achudry, niejakiego Poncyliusza) ¶wiadczy albo o moralnym idiotyzmie ca³ego tego ¶rodowiska, albo o odra¿aj±cej i cynicznej politycznej grze, w której dla politycznych korzy¶ci nie cofa siê przed niczym i wykorzystuje dos³ownie wszystko: ¶mieræ Brata i chorobê Matki. Jaros³awa K. do w³adzy mia³by wynie¶æ ¿al i wspó³czucie jego stronników. Ot i ca³y program! Wydaje siê, ¿e w sztabie politycznym Jaros³awa K., zapewne nie bez konsultacji z nim, bo jak¿e by inaczej, wysnuto wniosek, ¿e skoro katastrofa samolotu straci³a swój emocjonalny potencja³, to byæ mo¿e emocje gawiedzi rozbudzi sprawa ciê¿ko chorej, starszej kobiety.(znamienne jest pomieszczenie tych informacji w tzw. bulwarówkach – czytywanych przez moherów i innych stronników partii Jaros³awa) Zreszt±, o tym ¿e ca³e ¶rodowisko PiSuaru – a nazwa przecie¿ zobowi±zuje! - nie ma ¿adnych hamulców moralnych i w walce o w³adzê nie cofa siê przed niczym, ¶wiadczy te¿ przyk³ad poprzedniej kampanii prezydenckiej i tzw. ksero Kurskiego, gdzie czo³owy propagandzista Jaros³awa K. przygotowa³ listê tak ulubionych przez Braci Mniejszych haków – by³ w¶ród nich os³awiony dziadek z Wermachtu oraz brak ¶lubu ko¶cielnego pañstwa Tusków. Sprawa ta jednak raz jeszcze prowokuje pytanie kim jest naprawdê Jaros³aw Kaczyñski? Coraz bardziej sk³aniam siê ku przekonaniu, ¿e jest to cz³owiek chorobliwie ogarniêtym po¿±daniem w³adzy. ¦wiadczy o tym m.in i to ¿e mimo przygniataj±cego nieszczê¶cia zdecydowa³ siê na udzia³ w wyborach i ¿e jako temat wyborczy pojawia siê stan zdrowia jego Matki. A je¶li cofn±æ siê dalej, ot, choæby do okresu rz±dów PiSuaru, to o po¿±dliwo¶ci w³adzy ¶wiadczy tak¿e potraktowanie przez Braci Mniejszych studniówkowego fordansera – nieszczêsnego Kazia Marcinkiewicza. Przecie¿ Kazio by³ jednym z najwy¿ej ocenianych premierów III i IV RP, pupilem opinii publicznej, a notowania PiSuaru sta³y wysoko. Pe³en sukces! Czym wiêc jak nie zazdro¶ci± i zawi¶ci± podyktowana by³a zaskakuj±ca dymisja? (Pó¼niejsza polityczna i ¿yciowa degrengolada Kazia wcale nie musi ¶wiadczyæ o trafno¶ci politycznych decyzji Braci). Skoro jednak sam Jaros³aw K. nie cofa siê przed niczym w kampanii, to mo¿e czas najwy¿szy postawiæ i takie oto pytanie? Panie Kaczyñski, je¶li Pan zdecydowa³ siê startowaæ w wyborach na najwa¿niejsze stanowisko w RP, a w ca³ym cywilizowanym ¶wiecie kandydaci na wysokie stanowiska pañstwowe s± szczególnie sprawdzani, to proszê powiedzieæ: dlaczego jest Pan mê¿czyzn± samotnym? Dlaczego w Pana ¿yciu nie by³o nigdy ¿adnej kobiety? Co jest Pana ¿yciowa namiêtno¶ci±? Je¶li nie rodzina i kobiety, to co? Nie wywo³ywa³o by we mnie zgorszenia czy oburzenia, gdyby natura skierowa³a Pana libido w inn± stronê, gdy¿ w odró¿nieniu od czê¶ci Pana politycznych stronników, wcale nie uwa¿am odmiennej orientacji seksualnej, za zboczenie. Ale chcia³bym wiedzieæ z kim tak naprawdê mam do czynienia? Nie chcia³bym wybieraæ przys³owiowego kota... w worku! Bo do tej pory wydajê mi siê, ¿e jedynym co Pan krêci jest w³adza. A to ni jak nie jest sympatyczne... Historia bowiem a¿ nadto dobitnie uczy, ¿e ludzie ogarniêci ¿±dz± w³adzy s± niebezpieczni. Dla spo³eczeñstw, którymi rz±dz±... Kaczyñski na prezydenta?! A takiego przeciwpowodziowego wa³a! collage (za zgoda autora) Wojtek Wolañski http://fraglesi.eu/
poniedzia³ek, 24 maja 2010
- Panie, woda mi siê leje! - I musi siê laæ! Dana woda napotykaj±c na szczelinê, czyli otwór, wylewa siê. Praw fizyki pan nie zmienisz i nie b±d¼ pan g³±b! No i zala³o nas cudnie! Akurat w ¶rodku kampanii prezydenckiej i wszystkie plany wziê³y w ³eb! Premier Tusk przyobleczon w lich± kurteczkê wyruszy³ z gospodarsk± wizyt± na zalane tereny, i ju¿ bez z³o¶liwo¶ci, Donald jak na razie spisuje siê nie¼le. Ch³opina ma przechlapane w tym roku bo najpierw d³uga i ¶nie¿na zima, potem katastrofa pod Smoleñskiem, a teraz wielka woda. Do kompletu nieszczê¶æ brakuje tylko suszy i plagi szarañczy... Ale toæ to Tusk przecie jako pierwszy przyzna³, ¿e politycy to klasa pró¿niacza, wiêc teraz musia³ wzi±æ siê do roboty... W obrazie tego ca³ego nieszczê¶cia najgorsze jest to, ¿e ludzie nie chc± siê ewakuowaæ, obawiaj±c siê kradzie¿y. Paranoja totalna! Kto i kiedy mia³by ich okra¶æ. Chyba s±siedzi. W mentalno¶ci spo³eczeñstwa tkwi chyba jaki¶ atawizm – pamiêæ o wielkim szabrze powojennym i absurdalna plotka. A efekt tego jest taki, ¿e sprzêt i ludzie zamiast byæ przerzucani w inne, bardziej zagro¿one tereny, musz± siê trudniæ obs³ug± na zalanych terenach. Polityka rozp³ynê³a siê wraz z fal± powodziow±. Najbardziej bezradny jest jest Nieutulony w ¯alu, gdy¿ spieprzy³y mu siê plany. Zamiast jechaæ dalej na katastrofie samolotu i swoim smutku, teraz zachêca do wsparcia powodzian. Zacny apel, mo¿e wiêc wreszcie pos³owie partii Polecieli i Spadali oddadz± te 300 z³oty, które swego czasu wy³udzili z sejmu... Jednak naiwny by³by ten, kto by pomy¶la³, ¿e Hodowca Zwierz±t Futerkowych przeszed³ by³ wielk± psychiczn± przemianê, bo tragedii, która go dotknê³a. Bo wci±¿ nurtuj±ce jest pytanie: czy Wielki Sternik wystartowa³ w wyborach dlatego, ¿e nade wszystko po¿±da w³adzy, czy te¿ dlatego, ¿e uleg³ presji swojego ¶rodowiska, które stanê³o przed perspektyw± utraty stanowisk, pieniêdzy i wp³ywów i wystartowaæ musia³. Bo oto toczy siê przedziwna gra: Ma³y Rycerz udaje zatroskanie i spokój, a za jego plecami i pewnie z jego poduszczenia, harcuj± pretorianie. Najbardziej efektywni i widoczni s± tak zwani dziennikarze niezale¿ni, którzy udaj±c swoj± rzekome niezaanga¿owanie i obiektywno¶æ wykuwaj± atmosferê wyborcz± – nachaln± propagandê. Ot, kilka przyk³adów: Prawdziwy Polak, Janke Igor - par excellence ¿urnalista niezale¿ny, prowadzi³ tak obiektywne audycje poranne w radio TOK FM, ¿e obrzydzeni s³uchacze wymusili na szefostwie tego radia odprawienie Jankego. Szefem redakcji Wiadomo¶ci TVP zosta³ jeden z braci Karnowskich – Jacek . Widaæ wiszenie u klamek prezydenckiego Pa³acu i pisanie wiernopoddañczych adresów na cze¶æ Nieboszczyka nie posz³o w niepamiêæ i przynios³o znacz±ce apana¿e i wp³ywy. To, co siê dzieje w opanowanej przez czerwon± i czarn± sotniê publicznej telewizji - ka¿dy widzi. Drugi z braci Karnowskich – Micha³ wszed³ wraz z komisarzem PiSuaru, niejakim Sobal± , do radiowej Trójki, by tam wprowadziæ jedynie s³uszna linie polityczn± – czyli apoteozê dorobku Pana Prezydenta i geniusz Jego Spadkobiercy - Wielkiego Brata. Plany o ma³o nie wziê³y w ³eb, bo i dziennikarze, i s³uchacze siê zbuntowali, ale Sobala i Karnowszczak siê ostali. I propaganda idzie ca³± par±. A chodzi o to – jak to napisa³a dzisiejsza „Polska The Times” - aby przedstawiæ Brata Pañskiego jako przy wódce na ciê¿kie czasy. Mê¿a opatrzno¶ciowego... Jak kto ma problemy z pamiêci± to pewno uwierzy. Jednak g³ównym zajêciem Jaros³awa za jego groteskowego premierostwa by³o szukanie uk³adu. Jak ju¿ go znale¼li – to okaza³o siê, ¿e u siebie. A potem z hukiem i smrodem ca³a koalicja z Samoobron± i LPR siê zawali³a. Teraz ma byæ lepiej. Ciekawe dlaczego?
sobota, 15 maja 2010
Ca³y Naród zosta³ przybity po katastrofie... I ca³y Naród wzi±³ by³ zadawaæ pytania: co spowodowa³o tê tragediê? Szukaj±c odpowiedzi, pomin±³ t± najprostsz±, ¿e katastrofa owa to efekt funkcjonowania tego pañstwa – zwanego ju¿ to III, ju¿ to IV RP – czyli pañstwa dziadowskiego, gdzie w³adzê sprawuj± kolejne zgraje partyjnych obwiesi dbaj±cych li tylko o w³asny interes, pojmowany w perspektywie co najwy¿ej kilku lat, kiedy to trzeba nakra¶æ i zakombinowaæ na tyle, aby starczy³o na lata posuchy, kiedy kolesie z wrogich ekip dorw± siê do w³adzy, wypieprz± starych, by teraz samemu siê nachapaæ. Wiêc te bandy pazernych durniów ani my¶la³y by kupiæ nowe samoloty, mo¿e nawet my¶la³y, ale ba³y siê tego, ¿e gdyby podjêto decyzjê to tzw. opozycja rozdar³a by mordê, ¿e tu jakie¶ szwindle, przekrêty, afery – bo przecie¿ z³odziej z³odzieja poznaje od razu, wiêc ka¿dy siê ba³, bo i Naród – podburzony przez dziennikarskie prostytutki – móg³by gro¼nie zawarczeæ, ¿e na tu, kurna, na chleb braknie, a oni se samolociki kupuj±. £atano wiêc te kupy z³omu, sztukowano, poprawiano...a¿ siê sta³o... Po¶rednimi sprawcami tej tragedii, z powodu haniebnego zaniechania, s± wiêc i premier Buzek, i Miller Leszek (który na w³asnej skórze do¶wiadczy³ efektów tego dziadostwa i s³usznie mówi³, ¿e wymieni± ten szmelc dopiero wtedy, jak kto¶ zginie ), i Kaczyñski Jaros³aw (rz±dzi³ w okresie wspania³ej koniunktury, a jego Brat nadal lata³ tymi wrakami), i Tusk Donald - bo i jego rz±d tak¿e uniewa¿ni³ przetarg na samolot dla VIP-ów. W normalnych krajach samoloty przewo¿±cych oficjeli prowadz± piloci oko³o piêædziesi±tki, z wylatanymi, co najmniej, 5-7 tys. godzin. U nas takich pilotów po prostu nie ma. Dlaczego? Bo kolejni ministrowie obrony bez pardonu wyrzucali takich do cywila, gdy¿ wszyscy, za prl-u byli w partii, nie ¿eby zaczadzieli od komunizmu, ale w wiêkszo¶ci dla ¶wiêtego spokoju. I tak, dla ideologicznego ob³êdu, pozbyto siê setki najwy¿szej klasy specjalistów. Sami sobie nasi w³adcy wystrugali tê trumnê, szkoda gadaæ! Klasa polityczna po niewczasie i ze zdumieniem skonstatowa³a, ¿e tak jak reszta ludzi, jest ¶miertelna i na ocenê ich - po¿al siê bo¿e dorobku - wcale nie trzeba czekaæ latami, bo nieszczê¶cia przydarzaj± siê znienacka i nikt nie mo¿e byæ pewien, komu jest z brzegu... A teraz mamy kolejne igrzyska. Wybory. Zarz±dzaæ nami ma albo mi³y facet o wygl±dzie i mentalno¶ci wiejskiego szewca, albo pogr±¿ony w ¿a³obie, Brat Pañski, w lepszych czasach wykazuj±cy objawy postêpuj±cej paranoi. Teraz pozuj±cy na pianistê amatora, albo alter ego premiera Tuska. Swoj± drog±, to ja ni jak nie mogê poj±æ, jako normalny cz³owiek po tragicznej utracie ukochanego brata, przy ciê¿kiej chorobie matki chce siê dalej babraæ w tym politycznym szambie? Jednak czy cokolwiek tu jest normalne? Podobno Jaros³aw ma zrealizowaæ polityczny testament Nieboszczyka Pana Prezydenta, tylko za IV RP jako¶ tak by³o, ¿e to Pan Prezydent realizowa³ idee Wielkiego Stratega. Ba! Toæ Pan Prezydent sam, publicznie meldowa³ Panu Prezesowi wykonanie zadania zdobycia prezydentury, a i nie raz w wa¿nych momentach, choæby podczas negocjacji w Brukseli, swoje decyzje podejmowa³ po telefonie do Wielkiego Sternika, wiêc jaki u licha testament teraz Jaros³aw ma realizowaæ? Przecie¿ analizuj±c bez emocji prezydenturê Lecha Kaczyñskiego, ze smutkiem trzeba skonstatowaæ, ¿e poniós³ on klêski na wszystkich politycznych polach: w sprawie Ukrainy, Gruzji, Litwy, jedyne co siê uda³o to poprawne stosunki z Izraelem... Najzabawniejsze jest to, ¿e ludziska siê t± wyborcz± fars± fascynuj±. Ale czemu tu siê dziwiæ: jaki kraj – tacy kandydaci... Bo kogo¿ w tym dziadowskim pañstwie ¿e¶my mieli? Najpierw nieco groteskowego Genera³a, który po latach przejrza³ na oczy, potem gburowatego Elektryka ogarniêtego mani± wielko¶ci, po nim by³ cwany Pijaczek, którego zast±pi³ chimeryczny Safandu³a, kreowany na mêczennika. Tak wiêc dwaj g³owni rywale od tego ¿a³osnego wzorca nie odbiegaj±. Piêkna jest te¿ ca³a kampania: jedni jad± na ¿a³obie, drudzy na licznej rodzinie i koligacjach. Co by tu nie gadaæ, wcale zacnych (choæby gen Bór-Komorowski). Ale ogólnie: zionie nuda. Sztab Brata Pañskiego ustami chamskiego rzecznika niejakiego Poncyliusza, zakomunikowa³ PT Spo³eczeñstwu, ¿e jedynymi i prawdziwymi spadko-biercami ¿a³oby jest partia Polecieli i Spadli, a ca³a reszta ma w tym temacie siedzieæ cicho. Brata Pañskiego w tej walce wspieraj± liczne zastêpy Prawdziwych Polaków, które uformowa³y siê tu¿ po tragedii, nakazuj±cy wszystkim w±tpi±cym w Wielko¶æ Poleg³ego pokutê i nawrócenie, abo wykluczeni ze wspólnoty Prawdziwych Polaków, której przewodz± redaktorzy Pospieszalski, Janecki, Warzecha, Janke, Terlikowski, literaci Wolski Marcin, Rymkiewicz dwojga imion Jaros³aw Marek, naukowiec Krasnodêbski i ca³a czereda innych. Prawdziwym salonem elity sta³ siê salon... internetowy – „Salon 24”, internetowa inicjatywa redaktora Janke Igora (totumfackiego redaktora Pospieszalskiego, wiêc i tu sami swoi...) A ja jako¶ zapomnieæ nie mogê, tego ¿e kiedy Rydzyk zel¿y³ publicznie Pani± Prezydentow± – kobietê prawa, inteligentn± i zas³uguj±c± na najwy¿szy szacunek - to nikt z tych Prawdziwych Polaków, ³±cznie z Bratem Pañskim, nie odwa¿y³ siê na ostry i stanowczy protest w obronie czci Pani Prezydentowej, po prostu z politycznej kalkulacji, albo ze zwyk³ego tchórzostwa woleli zamilczeæ... Naprawdê guzik mnie obchodzi który z dwóch g³ównych kandydatów wygra. ¯aden nie jest z mojej bajki. Pogr±¿eni jeste¶my w jakim¶ ob³êdzie, gdzie pos³uch znajduj± przeró¿ni pajace i b³azny, nie warci nawet machniêcia rêk±, a tu znajduj±cy publiczny poklask i zwolenników, ¿e przypomnê choæby groteskowego premiera Marcinkiewicza (zamilczê ju¿ o Stanie Tymiñskim), który mia³ gigantyczne poparcie spo³eczne, a po emigracji do UK (gdy¿ Bracia Mniejsi tak jak szybko wynie¶li Kazia na premierostwo, tak samo rych³o go wypieprzyli) i romansie z niejak± Izabell, sta³ siê po¶miewiskiem... Zreszt±, jako spo³eczeñstwo zas³u¿yli¶my sobie na takie barach³o. I zaraz mi siê przypomina cytat z genera³a De Gaullea: „Nasz naród ma dok³adnie to, na co sobie zas³u¿y³, a zw³aszcza ma swoj± elitê tak±, jak± sobie sami wybra³. Je¿eli mamy z³a elitê, to przecie¿ dlatego, ¿e ¼le sobie j± wybrali¶my. Mamy armiê tak±, na jak± zas³ugujemy. Je¿eli sami jeste¶my ¿a³osnymi nêdznikami, to i nasz rz±d jest ¿a³osny, armia i elita spo³eczna tak samo nêdzna.”
sobota, 22 sierpnia 2009
To, ¿e nie jest tak ¼le jak oczekiwano, nie jest ich zas³ug±, to, ¿e mog³o byæ lepiej albo m±drzej, i ¿e zmarnowano tê szansê jest ich win± - mówiê oczywi¶cie o politykach, którzy rz±dz± tym nieszczêsnym krajem od lat dwudziestu i którzy szykuj± siê do kolejnej wielkiej fety (za spore bud¿etowe pieni±dze) pod koniec sierpnia na z³omowisku zwanym Stoczni± Gdañsk±, swoistym symbolu przemian politycznych i gospodarczych w III i IV RP. Oczywi¶cie wszelkie zas³ugi zwi±zane z przemianami przypisz± sobie politycy. Leszek Tramp znowu stanie w ¶wietle jupiterów i prze¿yje kolejne swoje piêæ minut, ale warto przypominaæ a¿ do znudzenia, ¿e to co sta³o siê w Sierpniu roku 1980 i potem a¿ do wyborów w roku 1989 jest zas³ug± nas, spo³eczeñstwa, które masowo popar³o strajki i ruch Solidarno¶ci, a potem posz³o do wyborów. I oto teraz najwa¿niejsi bohaterowie tych wydarzeñ - spo³eczeñstwo - znowu obli¿e siê smakiem, albo bêdzie musia³o zadowoliæ siê okoliczno¶ciow± imprez± ku czci i samodzielnie kupionym i wypitym piwskiem, którego byæ mo¿e nie posk±pi± organizatorzy z ramienia partii rz±dz±cych. Bêdzie wielka heca i pic na wodê... Jest swoist± i bolesn± drwin± historii to, ¿e fetowane uroczysto¶ci odbêd± siê praktycznie na gruzach Stoczni Gdañskiej czekaj±cej na kolejnego inwestora, w atmosferze skandalu i rosn±cego rozgoryczenia spo³ecznego, w okresie rosn±cego, napawaj±cego wszystkich lêkiem bezrobocia. Ciekawym co powie na tych uroczysto¶ciach liberalny wikary Tusk Donald, którego nieudolny rz±d, pe³en ludzi niekompetentnych, leniwych i po prostu g³upich (jak wiêkszo¶æ poprzednich). Gdzie s± rz±dowe plany poprawy sytuacji, gdzie plany poprawy sytuacji najbiedniejszych i bezrobotnych? Czy znowu Tusk zarz±dzi kolejn± kontrolê zwolnieñ lekarskich wymagaj±c, aby kto¶ w tym kraju prze¿y³ za ok. 500 z³ miesiêcznie? Ten bezczelny i w gruncie rzeczy pospolity nieudacznik szykuje siê teraz do skoku na prezydencki sto³ek. Fakt, Brat Mniejszy Lech, nie jest dobrym prezydentem, ale czy¿ na jego miejsce mamy wybraæ tchórzliwego oportunistê, promotora nepotyzmu i kolejnych partyjnych sitw, które w bia³y dzieñ grabi± ministerialne kasy dla swojego prywatnego zysku? Jest tak, ¿e w Warszawie nawet nobliwie wygl±daj±cy ludzie grzebi± po ¶mietnikach, zbieraj± pety z chodników (bo ceny papierosów wywindowano do absurdalnych poziomów), w odpowiedzi na oferty pracy, przychodz± ju¿ nie dziesi±tki, ale setki zg³oszeñ, a ludzie próbuj± prze¿yæ za kilkaset z³otych miesiêcznie. W tej atmosferze jak drwina czy szczyty bezczelno¶ci mog± byæ odczytywane kolejne propozycje "Lewiatana" i prezesa Mordasiewicza, aby wdowy pozbawiaæ rent i kazaæ im poszukiwaæ pracy? Gdzie? W jakim miejscu, w jakim kraju? Co wiêc powiedz± nam nasi politycy w tê rocznicê. ¯e bêdzie lepiej? Komu i kiedy? ¯e bêdzie sprawiedliwiej? Szczególnie wtedy, gdy ministrem jest niejaki Czuma? A mo¿e us³yszymy, to ¿e wychodzimy ju¿ z kryzysu i nasza sytuacja jest lepsza ni¿ w o¶cieni? Ale jaka¿ to pociecha i jaki¿ plan dla tych, którzy pogr±¿aj± siê w nêdzy? Je¶li dobrze ws³uchujê siê w nastroje spo³eczne i szepty ulicy, to ludzie ju¿ wkrótce strac± cierpliwo¶æ i byæ mo¿e czeka nas gor±ca jesieñ... Bo tak dalej byæ po prostu byæ nie mo¿e. Mieli¶my byæ solidarni!? |
Ostatnie wpisy
Zak³adki:
BLOG ROKU 2008
Blogowisko i inne stronki ciekawe
Tu bywam
WOLNO¦CI OBYWATELSKIE
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||